piątek, 26 października 2012

Prosty sposób na zaskórniki

Hej! 
Jak wiadomo, walka z zaskórnika bywa długa i męcząca, a efekty nie zawsze są zadowalające... 

Pisałam już wcześniej, że zapchane czoło stało się moją zmorą dopiero od pewnego czasu (ostatnio w liceum miałam podobny problem z cerą. Stosowałam drogie apteczne kremy typu Normaderm Vichy, jednak nie widziałam po nich poprawy a problem zniknął sam po krótkim czasie). 

Zrażona niepowodzeniami z czasów liceum postanowiłam poszukać bardziej naturalnej metody i znalazłam ją tutaj :D 
 
 Jak stosuję:
codziennie po oczyszczeniu twarzy mydłem Alepp oraz płynem micelarnym przecieram czoło wacikiem nasączonym mieszanką olejku pichtowego oraz petroleum nafty. Najlepiej nie zmywać, ani nie smarować przetartego miejsca kremem, żeby jak najdłużej mieszanka pozostała na skórze Działa cuda!

Efekty:
początkowo zraziłam się i po 2 tygodniach przerwałam kurację, bo pomyślałam że nie ma efektów, a wręcz przeciwnie, mam coraz więcej wyprysków na czole. Potem przypomniało mi się, że przecież te pozatykane pory muszą się jakoś oczyścić, a więc przez pewien czas będzie gorzej...
Dałam jej jeszcze jedną szansę i nie żałuję! Moje czoło po ponownym stosowaniu przez kolejne 2 tygodnie  wygląda teraz o niebo lepiej. Alina Rose radzi, że przecierać czoło tą mieszanką przez około miesiąc, i taki też mam zamiar :)

Przepis na magiczną miksturę:
do szklanego pojemniczka wlać 1 miarkę olejku pichtowego i 4 petroleum. Przed użyciem wstrząsnąć :)


Gdzie kupić?
W aptece. Olejek pichtowy kosztuje ok. 11 zł, a petroleum 12 zł.

środa, 24 października 2012

Mydełko Alepp

Witajcie! Od tygodnia używam mydełka Alepp z czerwoną glinką, które ostatnio zbiera wiele pozytywnych opinii.


Zacznę od tego, że w ostatnim czasie moja skóra na twarzy uległa wielkiemu pogorszeniu.... a dokładniej samo czoło. Od wakacji zmagam się z licznymi krostkami i pozapychanymi porami (swoją drogą podejrzewam, że głównym winowajcą tego stanu jest krem BB z Garniera). Nigdy wcześniej nie miałam problemów z cerą, miałam raczej normalną, a teraz moje czoło wygląda jak pobojowisko :(

Do rzeczy: mydełko po ok. tygodniu stosowania poprawiło lekko stan mojej skóry. Zauważyłam, że nie powstają nowe krostki, pory też są z dnia na dzień mniej pozapychane, a zaczerwienienia szybciutko znikają.

Działanie super, jednak jak dla mnie mydełko ma 3 minusy: zapach, uczucie ściągnięcia po użyciu oraz strasznie szczypie mnie w oczy! Omijam okolicę oczu podczas mycia, jednak i tak zawsze jakoś trafi do mojego oka :P

Podsumowując, te 3 minusy można mu wybaczyć, jeżeli działanie nadal będzie takie super. Będę jeszcze testować c onajmniej miesiąc, a potem postanowię co dalej :)

 W następnym poście opiszę jeszcze moje cudowne, naturalne odkrycie na zaskórniki. Jesteście ciekawe?:)

wtorek, 23 października 2012

Zawsze pięknie pachnąca :)

 



Jeśli zastanawiałyście się co zrobić, żeby zawsze mieć pod ręką swoje ulubione perfumy, ale nie taszczyć ze sobą kolejnych dodatkowych ciężarów w postaci wielkiego i ciężkiego flakoniku, to mam dla Was doskonałe rozwiązanie! W swojej podręcznej kosmetyczce noszę mały atomizer z Sephory, do którego wpsikuje ulubione perfumy.







Atomizer jest malutki, ale wystarcza na jakieś 70 psiknięć, ma ładne czarne opakowanie. Nigdy nie zdarzyło mi się, żeby cokolwiek z niego wyciekło.Cena to ok. 35 zł. Bardzo praktyczny i ładny dodatek do kosmetyczki :)

Jak dbam o paznokcie

Witajcie :) Dzisiaj przedstawię w 3 punktach jak dbam o paznokcie.

Moje paznokcie z natury są niestety bardzo słabe, łamliwe i rozdwajają się. Próbowałam wieeeeelu sposobów, żeby jakoś poprawić ich kondycję, jednak na niewiele się to zdało.
Obecnie jestem w miarę zadowolona z ich stanu, mogłoby być lepiej, ale nie jest najgorzej ;)

1. Odżywianie: tutaj z czystym sumieniem mogę polecić wszystkim olejek Regenerum. Dzięki niemu moje paznokcie przestały być przesuszone, zrobiły się bardziej sprężyste i nie łamią się już wcale. Niestety, dalej się rozdwajają.




2. Piłowanie: dużo czasu mi zajęło znalezienie odpowiedniego pilniczka. Używałam papierowych, metalowych (!!) i szklanych. Szklane były ok, ale po 2-3 użyciach zawsze całkowicie się wycierały co doprowadzało mnie do szału (ile razy w miesiącu można kupować nowy pilniczek?!). Aż w końcu trafiłam na ideał- szklany pilniczek AnnCo. Jest świetny! Łatwo i szybko się nim piłuje, nie ściera się i jest niedrogi, czego więcej trzeba?:) 





3. Ostatnie paznokciowe must have to Seche Vite. Może nie do końca nadaje się do kategorii "dbanie", jednakże dzięki niemu moje paznokcie są bardziej odporne na urazy. Nie wyobrażam sobie malowania paznokci bez tego topa. Szybko wysusza (ok. 5 min i można myć naczynia), utwardza i sprawia, że lakier utrzymuje się baaaardzo długo- 4-5 dni to minimum. Niektórzy narzekają na jego zapach, mi on nie przeszkadza.
Jak dla mnie doskonale sprawdza się w swojej roli. Idealny dla osób, które nie mają zbyt wiele czasu albo lubią malować paznokcie wieczorami