Witajcie! Od tygodnia używam mydełka Alepp z czerwoną glinką, które ostatnio zbiera wiele pozytywnych opinii.
Zacznę od tego, że w ostatnim czasie moja skóra na twarzy uległa wielkiemu pogorszeniu.... a dokładniej samo czoło. Od wakacji zmagam się z licznymi krostkami i pozapychanymi porami (swoją drogą podejrzewam, że głównym winowajcą tego stanu jest krem BB z Garniera). Nigdy wcześniej nie miałam problemów z cerą, miałam raczej normalną, a teraz moje czoło wygląda jak pobojowisko :(
Do rzeczy: mydełko po ok. tygodniu stosowania poprawiło lekko stan mojej skóry. Zauważyłam, że nie powstają nowe krostki, pory też są z dnia na dzień mniej pozapychane, a zaczerwienienia szybciutko znikają.
Działanie super, jednak jak dla mnie mydełko ma 3 minusy: zapach, uczucie ściągnięcia po użyciu oraz strasznie szczypie mnie w oczy! Omijam okolicę oczu podczas mycia, jednak i tak zawsze jakoś trafi do mojego oka :P
Podsumowując, te 3 minusy można mu wybaczyć, jeżeli działanie nadal będzie takie super. Będę jeszcze testować c onajmniej miesiąc, a potem postanowię co dalej :)
W następnym poście opiszę jeszcze moje cudowne, naturalne odkrycie na zaskórniki. Jesteście ciekawe?:)

Buźka to mój odwieczny problem... spróbuję więc tego co radzisz :D
OdpowiedzUsuń